Walizeczka.pl portal turystyczny

Wyszukaj Ofertę

Kategoria
Podkategoria
Region
Położenie
Wybierz kategorię aby wyświetlić więcej opcji
Szukaj

Aktualności i konkursy

Jesień Nad Morzem - ruszyła!

Jesień Nad Morzem - ruszyła!

Zapraszamy Państwa nad morze! Ruszyła...

2010-09-21 12:09:00
Rozwiązanie konkursu ASR

Rozwiązanie konkursu ASR

Witamy W konkursie na relację sponsorowanym...

2010-06-21 16:48:00

Wybrane Atrakcje

Wrocław - miasto spotkań

Wrocław - miasto spotkań

Spotkajmy się we Wrocławiu

Relacja Całkiem bliska Praga

Dodał: Anonim, data: 2012-01-22 20:59:36


Całkiem bliska Praga
 Może to dlatego, że Praga jest całkiem blisko, kiedy odwiedzam stolicę Czech robię to na ogół bez przygotowań, planów i oczekiwań. Najpierw jadę do Cieszyna, przechodzę most na Olzie, idę na dworzec i wsiadam na stacji Český Těšín w czeski pociąg. Czeskie pociągi nie tylko mnie zachwycają od lat – dojeżdżają wszędzie, nawet do małych miejscowości, trzeba się tylko przesiadać w coraz to mniejsze składy. A do Pragi to już w ogóle nie ma problemu z dojazdem.

Wysiadając na dworcu głównym najczęściej wiem już, gdzie będę nocowała. Praskich hosteli na stronie HostelsClub.com nie brakuje i w tym serwisie najczęściej rezerwuję małe łóżeczko w wielkim mieście. Ostatnio wybrałam dzielnicę Žižkov. Niegdyś robotnicza część miasta, obecnie chętnie zamieszkiwana jest przez studentów, artystów, zmienia charakter na bardziej „bohemiarski”. Ciągi kamienic czynszowych, sklepy z chińszczyzną i wieża telewizyjna. Właśnie – wieża telewizyjna!

Na placu między domami na robotniczym Żiżkowie stoi najobrzydliwsza budowla w Pradze: widoczny zewsząd w Pradze nadajnik telewizyjny, nazywany przez ludność wiertarką, a przez jednego poetę koszmarną wieżą strażniczą, która pilnuje zgrzybiałych kamienic.
Wiertarka powstała w drugiej połowie lat osiemdziesiątych i stanęła na cmentarzu żydowskim z 1630 roku, który prawie w całości zlikwidowano, a miejsce zalano betonem.
– pisze znany czechofil Mariusz Szczygieł.

Ale nie po to poszłam pod ta wieżę, żeby się przekonać z bliska, czy rzeczywiście jest ona najobrzydliwszą budowlą w Pradze (nie, nie, nie – z tego powodu by mi się nie chciało). Chciałam zobaczyć „Niemowlęta” Davida Černego. Nie byłam jedyną turystką, która zadzierała głowę wypatrując kodów kreskowych między podobnymi tyłkom policzkami. Takie płaskorzeźby zdobią wieżę – dziesięć czarnych niemowlaków równie urodziwych jak obiekt, na którym zostały zamieszczone. Černy to ma pomysły… W Pradze znajdziemy więcej jego realizacji. Niektóre rozśmieszają zanim widz zastanowi się o co chodzi. Patron Czech – święty Wacław siedzący na brzuchu konia zwisającego do góry nogami z sufitu Pałacu Lucerny, albo „Sikający” – pomnik ku czci wejścia Czech do Unii Europejskiej (dwóch mężczyzna sika do basenu, któremu rzeźbiarz nadał kształt Republiki Czeskiej). Oj, niby blisko od nas do Pragi, ale w Warszawie by to nie przeszło. I to w centrum miasta! Ale wracajmy na Žižkov.

Dla moich wizyt praskich dzielnica ta ma dwie zasługi: możliwość wypicia kieliszka frankovki w maleńkiej vinotece przy jednej z głównych ulic Žižkova, naprzeciwko przystanku tramwajowego. W środku stoją trzy stoliczki, przy których przesiadują starsi mieszkańcy dzielnicy i piją winko. Kieliszków jest więcej niż stoliczków, ale nie zbyt wiele – od czasu do czasu pani prowadząca lokal upomina któregoś z klientów, żeby nie przetrzymywał kieliszka, bo potrzebny jest dla kolejnych chętnych. Bardzo lubię tamtą vinotekę – jej ciasnotę, w której mieszają się dialogi w czeskim języku.

W Pradze i Czechach w ogóle większość lokali – barów, kafeterii, pubów zamyka się wcześniej niż w innych europejskich miastach. W dzielnicy Žižkov znajdziemy wiele takich, gdzie można posiedzieć długo w nocy i to właśnie druga zaleta tej części miasta. Kiedy w centrum miasta prawie wszystkie knajpy już pozamykane, tutaj można zasiedzieć się przy piwie.

W Pradze piwa napić się należy. Najlepiej „U Zlatého tygra”, gdzie przesiadywał Bohumil Hrabal wysłuchując historii współbiesiadników powierzających pisarzowi swoje dole i niedole. Tą tradycyjnego charakteru gospodę znajdziemy na Starym Mĕste, przy Husovej. Prawie zawsze jest tam tłok, ale nie zrażajmy się, w końcu coś się zwolni. Druga gospoda, do której warto zajrzeć usytuowana jest niedaleko (Loretanskie namesti). Mam na myśli „U Cerneho vola”. Tu także atmosfera jest po czesku swojska, a kelnerzy opryskliwi i tak ma być – robią to specjalnie. Czasem śmieszy mnie zadziwienie turystów, którzy reagują oburzeniem na zachowanie kelnerów gderających po swojemu, w ogóle nie dbających o unijne standardy.

Turyści śmieszą mnie też na Moście Karola przy figurze świętego Jana Nepomucena, który najprawdopodobniej na Moście został stracony. Zgodnie z tradycją dotknięcie płaskorzeźby pod posągiem ma przynosić szczęście. Według innych przekazów dotknięcie figury ma spowodować, że do Pragi się wróci. Jest kilka legend dotyczących tego miejsca. Przekazywane wielokrotnie przez kolejne przewodniki powodują, że turyści nie wiedzą dokładnie, której z postaci mają dotknąć i obmacują je histerycznie, właściwie nieświadomi konsekwencji.

Niedaleko od Mostu Karola jest jedno z moich ulubionych muzeów – Muzeum Franza Kafki. Jest dość mroczne, w klimacie prozy pisarza. Zdarzyło mi się zwiedzać je w czasie, kiedy nie było w nim prawie nikogo prócz personelu. Pierwsze sale przeszłam z zapałem poznając biografię Kafki, w salach następnych, obrazujących stan ducha autora „Zamku” opadła mnie trwoga. Są one niezwykle sugestywnie zaaranżowane. Przeszłam między szufladami podpowiadającymi jak mógł czuć się Kafka na stanowisku administracyjnym. A potem – ciemna sala z zamkiem – machiną! Przebiegłam przez nią w panice, więc obraz tej części ekspozycji w mojej pamięci jest może wypaczony. Wizytę w tym muzeum przeżyłam silnie. Dobrze, że w centrum Pragi gdzie się nie skręci, tam piwiarnia. Uff…

Ukoić nerwy może także spacer po wzgórzu Vyšehrad. Tu możemy odetchnąć pośród budowli sakralnych i pozostałości po fortyfikacjach habsburskich. Zrobić zdjęcie wiewiórce i podumać o Libuszy, której dawno, dawno temu przyśniło się, iż w tym miejscu powstanie piękne miasto. No, i mamy – Pragę, po której włóczę się czasem bez przygotowań, planów i oczekiwań. To jest bardzo blisko.

Karolina Witoj

W tekście przytoczyłam fragment książki „Zrób sobie raj” Mariusza Szczygła, wydawnictwo Czarne, 2010 (KW)
Podoba mi się!
Nikt jeszcze nie oddał głosu
min min min min