Walizeczka.pl portal turystyczny

Wyszukaj Ofertę

Kategoria
Podkategoria
Region
Położenie
Wybierz kategorię aby wyświetlić więcej opcji
Szukaj

Aktualności i konkursy

Jesień Nad Morzem - ruszyła!

Jesień Nad Morzem - ruszyła!

Zapraszamy Państwa nad morze! Ruszyła...

2010-09-21 12:09:00
Rozwiązanie konkursu ASR

Rozwiązanie konkursu ASR

Witamy W konkursie na relację sponsorowanym...

2010-06-21 16:48:00

Wybrane Atrakcje

Wrocław - miasto spotkań

Wrocław - miasto spotkań

Spotkajmy się we Wrocławiu

Relacja Erasmus: jak zostać światowcem będąc studentem

Dodał: Anonim, data: 2011-10-12 19:16:52


Erasmus: jak zostać światowcem będąc studentem
 Gdyby nie Erasmus nie jeden z nas studentów nie zobaczyłby tego „ładnego kawałka świata” jaki dany jest naszemu poznaniu podczas nauki na odległych od ojczyzny uniwersytetach. Erasmus to nasz dobry wujek. Tak go sobie wyobrażam: postępowy uczony, przyjaciel młodych pacyfistów przechadzający się ulicami szesnastowiecznego Rotterdamu.

Dobrze mi się podróżuje, kiedy w miejscu przeznaczenia mam coś do załatwienia. W dzieciństwie zabierano mnie „na świeże powietrze”, którego wdychanie było wartością samą w sobie – po to jeździłam na wakacje. I dziś także włóczę się po wsiach i małych miasteczkach bez szczególnego celu, ot, wdycham powietrze i uśmiecham się do krajobrazu. Potrafię tak długo. To jeden z moich ulubionych stanów. Jednak kiedy rzeczywistość zaczęła nastręczać co raz więcej możliwości podróży dalekich – międzynarodowych, międzykontynentalnych nawet – zaczęłam odczuwać potrzebę celu podróży. Sam proces respiracji przestał mi wystarczać.

Lubię wiedzieć, gdzie jestem, kto ufundował zamek, czym się wsławiła postać na pomniku. Lubię wczuć się w epokę, której dzieje sprawiły, że obecnie miasto, gdzie spędzam czas wygląda, tak jak wygląda, a tubylcy mówią właśnie takim językiem. Wiedza o miejscu, zgromadzona najczęściej już przed podróżą, nie przeszkadza mi ani w oddychaniu, ani w cieszeniu się z tego, że mogę zasypiać gdzieś daleko od domu, w zupełnie nowym miejscu, gdzie śpię głęboko, acz czujnie, bo chcę zapamiętać, co mi się przyśni.

Jeszcze lepiej jest, kiedy podróżując mam do wypełnienia jakąś misję, kiedy podróżuję w jakiejś sprawie. Wtedy nie jestem po prostu turystką, jeszcze jedną w kolejce do kasy muzeum, moja misja przybliża mnie do prawdziwego tętna miasta, do którego przybywam. Tak jest, kiedy jadę studiować. Nastały bowiem czasy, kiedy student ma wiele możliwości – może studiować na swojej macierzystej uczelni pięć lat, ale może także przez te pięć lat objechać kawał Europy bez szkody dla formalnej strony swojego procesu edukacji – podróżując staje się delegatem, ba! ambasadorem nawet, ba! taki student często jest po prostu Erasmusem!

Korzystanie z programu Erasmus jest wśród studentów Europy bardzo popularne. Ale samo podróżowanie „po nauki” nie jest wcale wynalazkiem współczesnej edukacji. Zacznijmy od XVII wieku. W tych czasach na podróżowanie dla przyjemności mogli sobie pozwolić tylko nieliczni. Do połowy XIX wieku od młodej szlachty z północnej Europy oczekiwano, że odbędzie podróż w celach edukacyjnych – nie po to, by wypocząć czy dobrze się zabawić, ale by nauczyć się języka, nawiązać kontakty i zdobyć wiedzę potrzebną na przyszłość. Młodzi szlachcice podróżowali do Italii, oglądali zabytki kultury antycznej, chodzili do opery. Zwiedzali Francję, by nabyć elegancji i dobrych manier, Niderlandy i Anglię, by przyjrzeć się rozwojowi nauki i techniki. Na dworze w Wiedniu, największym i dla wielu najbardziej wykwintnym z dworów europejskich, spotykali się mężczyźni z różnych stron świata. Łączyły ich zainteresowania, jednak oglądanie historycznych zabytków i dzieł sztuki nie było celem samym w sobie – chodziło o wyrobienie dobrego smaku i zadomowienie w świecie klasycznych idei. Tak to omawia Jennie Dielemans w książce „Witajcie w raju”.

Gdyby nie Erasmus nie jeden z nas studentów nie zobaczyłby tego „ładnego kawałka świata” jaki dany jest naszemu poznaniu podczas nauki na odległych od ojczyzny uniwersytetach. Erasmus to nasz dobry wujek. Tak go sobie wyobrażam: postępowy uczony, przyjaciel młodych pacyfistów przechadzający się ulicami szesnastowiecznego Rotterdamu. Oczywiście, chcąc korzystać z dobrodziejstw wuja trzeba się trochę wysilić i dobrze zorganizować – nauczyć się z grubsza języka, zadbać o lokum w dalekim kraju. No właśnie, to bywa kłopotliwe. Nie wszystko udaje się załatwić przez Internet. Wynajmując pokój na odległość mamy duże szanse, aby (kierując się niską ceną) dać się zaskoczyć mało zadowalającymi warunkami jakie oferuje gospodarz (a to może znacznie zepsuć nam przyjemność z podróży), albo (kierując się satysfakcjonującym standardem) pozbyć się znakomitej części gotówki, jaką dysponujemy. Najlepiej, decyzję o wyborze miejsca zamieszkania na cały semestr poprzedzić wizją lokalną, czyli być na miejscu. W moim ulubionym serwisie HostelsClub.com znalazłam idealną ofertę dla kogoś, kto pragnie osiedlić się rozsądnie, to znaczy: sprawdzić lokalizację, sąsiadów, ceny pokojów studenckich na rynku, może nawet dobrać sobie kogoś do współwynajmu – słowem: obwąchać teren. HostelsClub.com opublikował listę europejskich hosteli, które udzielają solidnych rabatów uczestnikom programu Erasmus. Można zatem tanio zamieszkać przez pierwsze dni pobytu w obcym mieście w którymś z hosteli i spokojnie rozejrzeć się za lokum na dłużej. Kartę Członkowską HostelsClub.com można mieć za darmo - wystawczy zarejestrować się w systemie. Zaletą Karty jest to, że daje możliwość korzystania z ofert klubów, muzeów, galerii, dyskotek po obniżonych cenach. Można więc śmiało powiedzieć: kiedy jesteś dobrze zorganizowany, świat sprzyja twoim zamierzeniom.

A potem już tylko nauka, imprezy, nauka, spacery, imprezy, rozmowy...

Karolina Witoj


Podoba mi się!
Nikt jeszcze nie oddał głosu
min min